Raport z tego, co działo się dziś w niedzielę 15 kwietnia w ZAD [FRANCJA]

Pomimo ataków, za które odpowiedzialny jest rząd, tłum liczący między 15000 a 20000 osób, bez względu na koszta, dotarł do różnych części ZAD. W to popołudnie, co chwila nowa grupa ludzi docierała do ZAD. Od poranka rząd robił wszystko, co przyjdzie mu do głowy by powstrzymać ten ogromny przypływ solidarności: wszędzie są blokady na dróg, policyjne punkty kontrolne na końcach wszystkich dróg dojazdowych, proszenie kierowców by nie próbowali zmierzać w kierunku solidarnościowego zgromadzenia. To pierwsza taka sytuacja, kiedy to rząd próbuje zablokować ogromną demonstrację solidarności w ZAD i zlikwidować istniejące wszędzie napięcie po ostatnich dniach. Ale tutaj, w strefie, duch kolektywizmu nie pozwala sobie na próbę zastraszenia żadnymi z tych metod. Sympatycy ZAD, znają okoliczne drogi, pola i poruszali się po nich w grupach aby uniknąć policyjnych blokad. Ruch społeczny, który zmusił rządzących do porzucenia projektu budowy lotniska, znów tu jest, w pełni swoich sił i różnorodności, by ochronić ZAD.

O godzinie 14 miał miejsce uroczysty moment na farmie Bellevue. Tysiące kijków i pałek zakopanych w ziemi 8 października 2016 roku zostało z niej wykopane. Złożyliśmy wtedy obietnicę, że jeśli ZAD zostanie znów zaatakowane, przyjdziemy tutaj i je wykopiemy. Ten czas nadszedł teraz!

Ludzie w różnym wieku zebrali się w Le Chemin de Suez po to aby eskortować zrekonstruowany drewniany szkielet budynku zniszczonego w ciągu ostatniego tygodnia. Ta piękna konstrukcja została stworzona przez kilkudziesięciu cieśli z kawałków drewna z ZAD. W tym momencie szkielet budynku stoi na polu Wardine, ma zostać przeniesiony dalej. Setki osób niosło tę konstrukcję na swoich rękach. Na tym samym polu miała miejsce demonstracją re-okupacji ZAD w 2012 roku, kiedy to ludzki łańcuch przenosił całą masę materiałów potrzebnych do zbudowania wioski La Chataigne (tłum. Kasztanowe Drzewo).

Dziś, setki kijków i pałek zostało zakopanych dookoła konstrukcji po to, by chronić ten budynek, którego celem jest bycie miejscem spotkań. Początkowo miał on powstać w miejscu poprzedniego takiego budynku, który został zniszczony przez gliniarzy w czwartek. W międzyczasie duża grupa aktywistów z kijami i pałkami w rękach wkroczyła na drogę D81, miejsce operacji gliniarzy, by następnie przejść do zabronionej, wschodniej części ZAD, która od poranka jest zablokowana przez żandarmerię. Od rana grupa osób została wpędzona w policyjny kocioł, aktywiści starają się do nich dotrzeć. Otrzymaliśmy informację, że prefekt (przedstawiciel lokalnej władzy) dotarł na skrzyżowanie w Saulce. Po wczorajszej demonstracji solidarnościowej liczącej około 10000 tysięcy uczestników (studentów, związkowców i sympatyków ZAD), prefekt zobaczy na własne oczy, że nikt nie jest w stanie złamać nasze pożądanie kolektywności poprzez używanie terroru i zniszczenia!

W szczególności dlatego, że podobne akcje solidarnościowe mają miejsce w wielu miastach w francji i na świecie!

ZAD zostało zranione, ale zawsze było i pozostanie magiczne!

Tłumaczenie z: https://mpalothia.net/france-zad-report-of-what-has-been-happening-here-this-sunday-15-april/

Wypowiedź aktywistki z La ZAD NDDL [FRANCJA]

Wypowiedź Camille z La ZAD (10.04):

– Jestem Camille, mieszkam w La ZAD.
Wczoraj z rana (09.04) przyjechali [gliniarze]. Nielegalnie, ponieważ ewikcję można rozpocząć o godzinie 6 rano, a najpóźniej skończyć o 10 wieczorem. Tak więc byliśmy wszyscy przygotowani na pobudkę o 6, a oni przyjechali o 3. Dzięki temu zajęli bardzo dużo terenu w bardzo szybkim czasie.

Przejęli ‘barricade road’, ale w zasadzie ludzie sami im ją oddali. Oficjalnie wczoraj zniszczyli 9 konstrukcji, ale po sprawdzeniu okazało się, że zniszczyli 7. Dzisiaj podają, że zniszczyli 16, ale nie wiemy ile tak naprawdę, jeszcze nie liczyliśmy. Ciężko jest nam się dostać również do wielu miejsc, ponieważ gliny zajęły drogę, która ma około 4 kilometrów i przechodzi przez środek strefy. Nie dają nikomu przechodzić, cała droga jest zawalona policyjnymi i wojskowymi samochodami. Nie mamy możliwości dotarcia do wschodniej części ZAD, tej zalesionej. Jest tam trochę ludzi, wiemy, że były ewikcje. Ale nie jesteśmy w stanie zdobyć więcej informacji ponieważ jest to zbyt duża odległość na krótkofalówki.

Ostatnimi czasy dużo się u nas działo. Zawarliśmy kontrakt z państwem, że możemy sobie tutaj żyć, być szczęśliwymi farmerami. Wiele osób nie zgadzało się z tym z punktu widzenia politycznego więc wyjechali. Dlatego jest nas teraz tak mało. Są też wśród nas osoby, które nie zgadzały się z tym, ale zostały. Zostały ponieważ nie mieli gdzie pójść. Walczymy tutaj o swój dom, tu są nasze życia, nasze ogrody, Walczę tutaj o to. Walczę też dlatego, że nienawidzę gliniarzy, nienawidzę tego, że zniszczyli domy moim przyjaciołom, zagazowali nasze ogrody z roślinami leczniczymi.

Policja powtarzała, że zniszczą tylko ‘barricade road’ gdzie mieszkali ci ‘radykałowie’. W cudzysłowie bo są to w zasadzie punki i osoby, które wcześniej były bezdomne. Ludzie zareagowali na to: „o, plan budowy lotniska już za nami, odrzucili go więc nie będziemy ich [„radykałów”] więcej wspierać”. Z tego powodu nie było w zasadzie żadnej odpowiedzi na callout o pomoc przed ewikcją. I wtedy gliny zrobiły bardzo głupią rzecz: zniszczyli wczoraj (10.04) dom, w którym mieszkali farmerzy, uwielbiani przez wszystkich, którzy prowadzili biuro prasowe. Przez to, przyjeżdża teraz wielu dziennikarzy i aktywistów by pomóc w obronie. Nikt nie wie czemu, to zrobili, ale przyczynili się tym do zmiany podejścia naszych wewnętrznych konfliktów.

Ludzie starają się robić wiele rzeczy by tylko pomóc w obronie. Zbudowano katapultę, którą nazwano ‘The Syrian’, która jest w stanie wystrzeliwać kamienie i kawałki metalu wielkości mojego plecaka. A mój plecak jest naprawdę duży.

Jest tutaj jak w jakiejś pieprzonej strefie wojny. Pewnie słyszycie w tle wybuchy granatów. Praktycznie cały czas je słychać.

Jest jedna rzecz, którą wszyscy staramy się przekazać do mediów, a w szczególności grupa medyków. Gliny używają granatów wybuchowych, są nielegalne we Francji. A oficjele policyjni cały czas powtarzają w mediach, że „nikt nie używa żadnych granatów, nikt nie został ranny, nie wiemy o czym oni mówią”. Widziałam kilka osób, które zostały ranne przez takie granaty, obrażenia są ogromne. Jak prawdopodobnie słyszycie, bo nagrywamy to na zewnątrz, co kilka minut słychać wybuchy tych granatów. Staramy się przekazać tę informację do świata, by być choć odrobinę bezpieczniejsi. Oni używają tych granatów, i to używają ich dużo, niezależnie od tego, że są one nielegalne a oni temu wszystkiemu zaprzeczają.

Byłam na dachu, by obserwować okolicę. Nagle zza rogu wypada gromada gliniarzy. Policjanci krzyczeli „Cholera! Biegną za nami!”, oglądając się za ramię. Biegli najszybciej jak potrafili aż do głównej drogi. To był piękny widok! Po kilku godzinach wrócili. I tak jest cały czas, wracają co jakiś czas, chcą nas wymęczyć, a przy okazji zmuszają nas do zużycia całej nagromadzonej w międzyczasie amunicji oraz zebranych materiałów na barykady. Wydaje mi się, że oni po prostu się nami bawią. Na szczęście ludzie zdają się być silni, więc jest dobrze.

Wczoraj poszłam do domku, który został zniszczony. Wszędzie leżały puszki po granatach, zbite butelki z oliwą, czy potłuczone słoiki, które służyły nam za kubki. Ludzie rzucają po prostu wszystkim, co jest pod ręką. W zasadzie to nic nam już nie zostało, wszystko zniszczone. Ludzie rzucają nawet sztućcami ponieważ nie zostało nam nic innego.
Tłumaczenie z: https://crimethinc.com/podcast/hotwire-26

Nadszedł ten moment – wezwanie do przybycia do strefy ZAD [FRANCJA]

W tym tygodniu, państwo postanowiło brutalnie zniszczyć eksperyment kolektywu ZAD. Każdego dnia stawiamy opór – jako: mieszkańcy, sympatycy, farmerzy, sąsiedzi, młodzi ludzie, starsi ludzie. Robimy to swoimi sercami, ciałami, z całą siłą, która wrosła w te ziemie przez ostatnie 50 lat walk i nadziei. Ale państwo nadal niszczy nasze domy, nasze farmy i pola, nasze warsztaty, aż po deptanie naszych ogrodów – by zniszczyć wszystko, co piękne. Potrzebujemy Cię teraz, tutaj, na naszych ziemiach!

Do wszystkich, którzy byli tutaj chociaż raz, do wszystkich, którzy byliby wstanie tu przyjechać i będą w stanie w przyszłości.

Do wszystkich was, którzy wierzą, że przestrzeń do zbiorowych eksperymentów jest potrzebna i że musimy kontynuować wynajdywanie żywotów, które są magiczne, by stawić opór tym barbarzyńcom.

Do wszystkich was, którzy wierzą, że nadal możliwe jest by oprzeć się juggernautowi* merkantylizacji**, utowarowieniu świata i zniszczeniu żywych stworzeń.

Zostały nam już tylko trzy dni na zorganizowanie ogromnej frekwencji tu, w niedzielę. Powiedz wszystkim wokół Ciebie. Przyprowadźcie przyjaciół. Nadszedł czas, aby dołączyć do nas i ogłosić, że ZAD musi żyć, wyleczyć rany i odbudowywać się…

Więcej informacji o tym, jak dotrzeć tutaj i o wydarzeniu w niedzielę:
https://zad.nadir.org/

Kilka zdjęć ZAD przed jego częściowym zniszczeniem w tym tygodniu:
https://www.youtube.com/watch?v=f04PFWcr63Q

Przypisy:
* – https://pl.wiktionary.org/wiki/juggernaut
** – https://sjp.pwn.pl/sjp/merkantylizacja;2482402.html

Tłumaczenie z:
https://enoughisenough14.org/2018/04/13/the-time-has-come-call-for-massive-presence-of-people-at-the-zad/

Oryginalnie udostępniono na:
https://zad.nadir.org/spip.php?article5490

…Ponieważ nie mamy wyboru! [ZAD FRANCJA]

Ponieważ nie mamy wyboru!

Po pierwsze: jeżeli masz możliwość rozpowszechniania informacji na temat tego co dzieje się w Lotre Dame des Landes jakimikolwiek kanałami, bardzo docenimy twoje działanie. Pomóż nam utrzymać linię oporu i dalej walczyć – wszystkimi środkami będącymi w naszym zasięgu.

Od trzech dni francuski rząd próbuje dokonać ewikcji terenu ZAD, na którym od 50 lat kontestuje się projekt budowy mega lotniska. Od 10 lat ludzie odpowiadają na głosy wzywające do okupacji tego terenu jako na wyraz sprzeciwu wobec ogromnego projektu, który przy całej jego bezużyteczności przez lata próbowano forsować rożnymi formami nacisku.

Przez cały ten czas, najróżniejsze powody i okoliczności łączyły w la ZAD ludzi pragnących okazać solidarność z prowadzonymi tu działaniami. Okupacja przyjmowała przeróżne formy i postacie. Każdy cios, który musieliśmy przyjąć od liberalnego rządu, tylko wzmagał nasz opór. Wszystko co oni niszczyli, nam udawało się odbudować w jeszcze lepszej postaci – i dbaliśmy o to. Jako ruch społeczny, w którym złączyli się mieszkańcy, farmerzy, anarchiści, ruchy autonomiczne i inni, którzy wykorzystali tę szansę, wspólnie byliśmy w stanie powstrzymać budową lotniska i do tej pory mieliśmy siłę walczyć i stawiać opór atakom i naciskom. Dziś tamci powracają – tym razem jeszcze liczniejsza armia wyposażona w sprzęt, którego obecność utwierdza nas w przekonaniu, że wojna trwa.

Część przedstawicieli ruchu ZAD sądziła, że będą możliwe będzie wynegocjowanie legalnego ‘porozumienia’ dotyczącego ziemi i budynków uznanych za elementy działalności kolektywu.

Stało się to źródłem konfliktu wewnątrz ruchu – tej i tak już kruchej kompozycji, zbudowanej z elementów opartych na różnych strategiach i ideach. Ci z nas, którzy sprzeciwili się negocjacjom bez twardego stanowiska wobec rządu i jego żołnierzy, zostali odsunięci od głosu i ośmieszeni, a ich opinie zmarginalizowane. Z kolei ci optujący za negocjacjami byli przekonani, że działając wedle zaleceń prefekta i jego włodarzy, w zamian spodziewać się mogą spełnienia swoich oczekiwań. Narzucili więc swoją wolę reszcie pragnącej zdecydowanych form oporu. Reszcie, która zdawała się nie pasować do tego typu ‘kolektywnej strategii’ forsowanej przez mniejszość. Po porzuceniu projektu lotniska bardzo szybko stało się jasne, ze prefekt i jego ludzie odgrywali jedynie swoją polityczną grę, a składane przez nich obietnice były fałszywe. Celem było podzielenie kolektywu i podporządkowanie nas swojej wizji. Więcej na ten temat pod linkiem: https://czarnateoria.noblogs.org/general/la-zad-kolejny-koniec-swiata-jest-mozliwy/

Dziś rząd udowodnił, że jedynym jego celem jest egzekwowanie własnego planu rekolonizacji wyzwolonych terenów la ZAD, nie bacząc na głosy jego mieszkańców niezależnie od tego czy pragnęli oni negocjować, legalizować swoje działania czy po prostu wyjechać. Rząd chce kontroli totalnej we własnych rękach. Dopiero w dalszej perspektywie pojawić się może możliwość wykupu lub wynajmu terenu czy budynków – lecz tylko dla tych, którzy się podporządkują. Już padły zapowiedzi, że dialog nawiązany zostanie jedynie z tymi przedstawicielami kolektywu, którzy nie będą sprzeciwiać się regulacjom. A wszystkich niespełniających rządowych norm i oczekiwań czeka ewikcja. Wielu z nas zbudowało swoje życie na solidarności i wspólnych działaniach, tworząc przestrzeń w której spotykać się i kształcić mogli także ci pozbawieni środków i tylko pozornie, możliwości. Wielu z nas nie pragnie wcale poddawać się regulacjom systemu pozbawionego empatii i nie każdemu dającego poczucie przynależności, w którym narażeni jesteśmy na dyskryminację i ucisk. Spory jak te dotyczące Kurdów, Zapatystów, rdzennych plemion czy antify dają jasny przykład na to, że jest sens walczyć o naszą ziemię, naszą przestrzeń (soty, ulice, ogrody, lasy, fabryki itd.) i o nasze życie aby być wolnym:

– od panowania autorytarnej, scentralizowanej władzy rządowej kierującej się liberalną i faszystowską ideologią, bez jej instytucji i siły chronionej i wspieranej przez gotową wykonać każdy rozkaz armię

-od kapitalistycznego rynku i jego destrukcyjnej infrastruktury, w której wszystko i wszyscy postrzegani są jako produkty o określonej wartości liczonej pieniędzmi

-od represyjnych tendencji systemu jurysdykcji wraz z ich więzieniami i miejscami tortur, odosobnienia i upokorzeń

Wielu przybyło by pomagać i bronić terenu la ZAD, mając na celu ochronę jego mieszkańców i stały opór, nie przewidujący oddania władzy ani skrawka przestrzeni. Nawet bez bezpośredniej konfrontacji z siłami rządowymi spór pozostaje niesymetryczny, a dodatkowo mają miejsce także wewnętrzne konflikty. Jasne jest jednak, że wielu z nas tak łatwo się nie wycofa. Stoimy po tej samej stronie barykady, ramię w ramię, patrząc w jednym kierunku i łącząc się w poczuciu solidarności. Wspólnie wzbudzamy też wściekłość u polityków, co wydaje się mieć wielkie znaczenie w zaistniałej sytuacji. Aktywiści zaangażowani w historię la ZAD wzywają teraz do wzmocnienia ruchu i gestów jedności. Zdecentralizujmy opór wspierając lokalne wysiłki; scentralizujmy nasze siły dzięki międzynarodowej solidarności na frontach sporów terytorialnych i wyzwoleńczych, na naszych ulicach i w naszych sercach. Jak długo utrzymamy ten teren? Tego nie wiemy, lecz wciąż tu jesteśmy. Aby coś zmienić: zacznij gdziekolwiek, w tym momencie!

Tłumaczenie z:
https://zadresist.antirep.net/article30–Because-we-have-no-choice-NDDL